Jak kiedyś nagrywano w domu?

Lata temu, kiedy w każdym domu grało radio, bardzo często nagrywało się muzykę. Ba! Czasem nawet całe audycje.

Płyt nie było, winyle odchodziły w zapomnienie, a na bazarach i w supermarketach królowały kasety. Kupowało się je za zaoszczędzone pieniądze, przynosiło na urodziny lub imieniny.

W radio prym wiodły listy przebojów, które każda stacja prowadziła swoje. Słuchacze dzwonili i głosowali na piosenki, aby zdecydować, która w danym tygodniu będzie znów na szczycie.

Listy przebojów niejednokrotnie się nagrywało. W całości, bez wycinania głosu lektora – nikt nie wpadł na to, aby go wycinać.

Choć byli i tacy nadgorliwi, którzy jak tylko kończył się piosenka wciskali pauzę. Bo nagrywało się te piosenki na magnetofonach lub dużych wieżach, często niemieckich lub rosyjskich.

Kasetę wkładało się do kieszonki i wciskało magiczny guzik nagrywania. Szczęście mieli Ci, których sprzęt nagrywał tylko radio – pozostali podczas nagrywania musieli być cicho, inaczej na kasecie obecne było dodatkowe dźwięki otoczenia.

Choć dziś z sentymentem wspomina się tamte czasu, na myśl przychodzi pewna refleksja – czy takie nagrywanie nie było taką samą kradzieżą, jak ściąganie muzyki i Internetu?.